Agnieszka Jażdżewska z kl. II b zdobyła wyróżnienie  w XIII edycji konkursu „My Polacy, My Dolnoślązacy. O Laur Złotego Pióra”. Jej praca znalazła się  wśród najlepszych z 150, które zostały nadesłane na konkurs.  1 grudnia 2017 r. odbyło się uroczyste wręczenie nagród w Auli Papieskiej Akademii Teologicznej we Wrocławiu.

Lokalne media:  O najlepszej tenisistce mówi się:  „pierwsza rakieta świata”, o Wołodyjowskim – bohaterze trylogii Sienkiewicza – ” pierwsza szabla Rzeczypospolitej ” O Tobie, Agnieszko, można chyba powiedzieć – mając na uwadze sukcesy w konkursach literackich: „pierwsze  pióro oleśnickiego Słowaka”…?
Agnieszka:  No rzeczywiście, tak mogłoby się wydawać , ale ponieważ jestem skromna, wolałabym siebie nazwać…  ( śmiech!)… wyróżnialską.  Po pierwsze dlatego, że wierzę w potencjał moich kolegów i koleżanek ze szkoły, że „pierwsze pióro” jest wśród nich, tyle tylko, że nie chciało mu się do tej pory ujawnić. Ludzie zdolni są zazwyczaj leniwi, mają, jak to się mówi, „nonszalancki” stosunek do swoich talentów. Po drugie – żeby być „pierwszym piórem” , trzeba zdobyć „Laur Złotego Pióra”, ja zostałam wyróżniona, a więc byli lepsi.
Lokalne media: Czy to znaczy, że czujesz niedosyt?
Agnieszka: Prawdę powiedziawszy, to byłam wręcz zaskoczona przyznanym mi wyróżnieniem. W tym roku napisałam szkic na temat:  Te trzy hasła miejmy w życiu: „Pracę, jedność i wytrwałość” (K. Ujejski). Rada anachroniczna czy aktualna? Która z tych wartości według ciebie jest dziś najważniejsza?  Napisałam  w nim na przykład, że  jedność kojarzy mi się przede wszystkim z filozofią, jaką wyznają mrówki w mrowisku, że  mechanizmy zachowań stadnych, których osobiście nie cierpię, są te same we wspólnocie chrześcijańskiej co w sekcie, obierającej sobie za przedmiot kultu Kucyka Pony. Na domiar złego (śmiech!) ośmieliłam się napisać również, że bardziej do mnie przemawia Andrzej Sapkowski , kiedy mówi: „Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.”, niż biblijne pouczenie: „A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli”.  Czy myśli Pan, że takie refleksje mogły zachwycić organizatorów konkursu – liceum salezjańskie ?  Dla mnie o tyle ten konkurs był istotny, że pozwolił przemyśleć pewne ważne sprawy i nadać tym przemyśleniom językowy kształt, czyli wyartykułować to, nad czym wielokrotnie się zastanawiałam, ale o czym nie miałam okazji napisać. Dlatego jestem mile zaskoczona, że jednak jury doceniło pracę, mimo że jej wymowa była raczej przekorna i nie za bardzo wychwalała mądrości zawarte w temacie.
Lokalne media: Czy w związku z tym , co powiedziałaś, zamierzasz w przyszłym roku jeszcze raz powalczyć o „złote pióro”, czy raczej „odpuścisz” sobie, uznając, że twoje myśli za bardzo krążą po „niepokornych” orbitach?
Agnieszka: Odpowiedź na pytanie nie jest łatwa. Dlatego, że – jak już wcześniej mówiłam, jestem skromna (śmiech!) i mam świadomość, że w konkursie biorą udział zdolni i myślący uczniowie, którym rzeczywiście się te najwyższe laury należą. Z drugiej strony, słuchając fragmentów nagrodzonych prac, zastanawiam się, czy ja mogłabym tak pisać. Tak się zgadzać, tak potwierdzać. Dla mnie wszystko zawsze ma dwie strony i nie potrafię inaczej patrzeć na świat. Chociaż … Jako nagrodę za wyróżnienie otrzymałam leksykon świętych … Może on mnie natchnie , żeby mniej wydziwiać a więcej (śmiech!) podziwiać? A tak poważnie, to się jeszcze zobaczy.
Lokalne media: Jak oceniasz organizację samej gali wręczania nagród?
Agnieszka: Tu trzeba powiedzieć, że sama gala była warta tego, żeby zdobyć wyróżnienie (śmiech!). Można było posłuchać  za darmo naprawdę wspaniałego koncertu wrocławskiego zespołu Spirituals Singers Band. Ręce same składały się do klaskania a nogi do tupania podczas wykonań acapella muzyki gospel czy standardów jazzowych. Przebieg całej uroczystości miał też niecodzienny finał – zdobywca I nagrody nie pojawił się po jej odbiór. Czyżby uznał w swej skromności, że mu się ona nie należy?
Lokalne media: Jesteś uczennicą klasy matematyczno-fizycznej, w której – jak powszechnie wiadomo, trzeba dużo czasu spędzać nad książkami, zadaniami. Jak znajdujesz czas na to, by to i owo napisać. Jak to jest, że Ci się w ogóle chce?Agnieszka: Mam taką metodę, kiedy robię 60 zadań z chemii, to po każdym rozwiązanym piszę jedno zdanie na konkurs  (śmiech!). W sumie wychodzi tych zdań 60 – a zatem całkiem sporo. A tak poważnie – to często mi się nie chce lub brak mi czasu. Ale polonista tak pięknie prosi, że „nie chcę, ale muszę.”  
Lokalne media: Dziękuję za rozmowę i życzę więcej zadań nie tylko z chemii i więcej pięknych prac literackich. „

Powyższy wywiad nigdy nie miał miejsca, chociaż przedstawione w nim najważniejsze fakty są prawdziwe. Całość wymyślił – z nadzieją, że bohaterka wywiadu się nie obrazi- i spisał Aleksander Radzyniak.