Relacja kl. 1a i 2c z wycieczki w Beskidy



Wyruszyliśmy z parkingu przy markecie E.Leclerc w Oleśnicy w środę, 19 kwietnia 2017 r. Przez całą drogę do Międzybrodzia Żywieckiego mogliśmy obserwować jak wiosna cofa kroki, które poczyniła do tej pory, z korzyścią dla nawracającej zimy. Z przerażeniem przejeżdżaliśmy przez zasypane śniegiem Strzelce Opolskie. Skoro na równinach panowały ekstremalne (jak na połowę kwietnia) warunki, to strach było myśleć, co mogło dziać się w Beskidach.

Galeria zdjęć

            Zaraz po przyjeździe okazało się, że naprawdę musimy zrewidować nasze plany, gdyż pogoda – tak jak sygnalizowały prognozy – okazała się wyjątkowo niesprzyjającą do aktywności innej niż typowo górskiej. Dlatego też weszliśmy z panią przewodniczką po nieczynnym stoku Góry Żar. Po drodze niektórzy lepili bałwany, tocząc kule śniegowe pod górę, niczym Syzyf toczący swój głaz; inni urządzali sobie wojny na śnieżki; znaleźli się również i tacy, którym wystarczyło przewracanie się z kolegami i koleżankami w śnieg. Nie udało nam się zrobić zdjęcia widoku ze szczytu, ponieważ mniej więcej od połowy naszej drogi otaczały nas chmury i widoczność ograniczona była do kilkudziesięciu metrów.

            Po powrocie zjedliśmy kolację i udaliśmy się na halę sportową, gdzie główną atrakcją były nadmuchiwane kule, po włożeniu których uczniowie zderzali się ze sobą bez jakichkolwiek uszczerbków na zdrowiu. Wróciliśmy do ośrodka zmęczeni po całym dniu i dość szybko wszyscy położyliśmy się spać.

            Drugiego dnia po śniadaniu pojechaliśmy na paintball, gdzie najpierw zostaliśmy zapoznaniu z regulaminem i zasadami BHP. Zostaliśmy podzieleni na dwie drużyny i mogliśmy zaczynać bitwę. Była to idealna okazja dla tych, którzy poprzedniego dnia dostali śnieżką, by zemścić się na koledze lub koleżance, który/a się tego dopuścił/a. Bawiliśmy się doskonale pomimo nowo nabytych siniaków.

             Wróciwszy z paintballu i zjadłszy obiad, podjechaliśmy autokarem na początek szlaku na Magurkę. Znów przydała się zimowa odzież, ponieważ tym razem śniegu mieliśmy jeszcze więcej – po kolana. Doskonale się szło przy lekkim zachmurzeniu i bez silnego wiatru, dodatkowo w pięknej scenerii lasu kompletnie zasypanego śniegiem, od którego uginały się drzewa. Na szczycie, zrobiwszy sobie kilka zdjęć z widokiem na doliny, ogrzaliśmy się w schronisku.

            Po powrocie do ośrodka mieliśmy zaplanowane spotkanie z panem Bogdanem Martyniakiem, kuratorem Interaktywnej Wystawy „Naukotechnika” w Świnnej,który w czasie półtoragodzinnego wykładu prezentował i opowiadał nam o właściwościach ciekłego azotu. Było to przezabawne spotkanie, dzięki któremu uczniowie mogli poczuć przedsmak studiów za sprawą porcji świeżej wiedzy z zakresu chemii i fizyki.

            Dalszą część wieczoru spędziliśmy integrując się najpierw na dużej sali, później, by nie zakłócać ciszy nocnej, w domkach. Niektórzy woleli po prostu siedzieć i rozmawiać, inni z kolei nagrywali parodie znanych scen z filmów (np. ze Shreka), bądź tekstów dramatycznych (Dziady, cz. II).

            Ostatniego dnia rano, po śniadaniu najpierw poszliśmy do Elektrowni Szczytowo-Pompowej Porąbka-Żar, gdzie zostaliśmy oprowadzeni przez dwóch panów przewodników, którzy podzielili nas między siebie na dwie grupy, i zapoznani z zasadami i warunkami pracy w tamtejszym zakładzie. Niewątpliwie było to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, bowiem w naszej najbliższej okolicy nie ma obiektu takiego jak ten; w całej Polsce elektrowni szczytowo-pompowych jest  zaledwie sześć.

             Z elektrowni poszliśmy na chwilę do ośrodka by się przebrać i mogliśmy już iść na ostatnią z atrakcji naszej wycieczki – do parku linowego. Na szczęście tego dnia wyszło słońce, w związku z czym nie musieliśmy się martwić o kolejne zmiany w planie. Bawiliśmy się doskonale; nawet panie Abramowicz i Świerczyńska zdecydowały się na pokonanie trasy rozłożonej w koronach drzew. Po wszystkim wróciliśmy do ośrodka, by się spakować i przygotować do wyjazdu, który zbliżał się nieubłaganie.

             Wróciliśmy do domu bezpiecznie, szczęśliwi i najedzeni po pauzie spędzonej w nieodłącznym punkcie każdej z wycieczek szkolnych – restauracji McDonald’s. Po trzech dniach aktywności fizycznej na świeżym powietrzu mogliśmy przecież sobie na to pozwolić…

Opiekunami wycieczki byli  Agnieszka Abramowicz, Agnieszka Kras, Ewa Świerczyńska i Eugeniusz Kowalik.